Ile dać z siebie dzieciom?
Czy Twoje dziecko potrzebuje zajęć dodatkowych?
Ile dać z siebie dzieciom?
Czy Twoje dziecko potrzebuje zajęć dodatkowych?

Jak bardzo poświęcać się dzieciom?

W Polsce chyba nie ma drugiego tematu, który tak mocno rozgrzewałby rodziców, a katolickich to już w ogóle. Oscylujemy tu między totalitaryzmem uczuciowym a wolnościową partyzantką. Czy jest w ogóle coś pomiędzy? Jest. Pomiędzy płaczem moim, a płaczem mego dziecka. Dziś opowiem Tobie, dlaczego nie przytuliłam mojego synka na dobranoc…

Jestem dobrą mamą

Zbliża się pora kolacji. Dzieciaki jak zwykle dostały turbodoładowania na wieczór. “Skąd oni mają tyle energii?” Rozmyślam idąc do kuchni, by przygotować kolację. Zastanawiam się nad tym bardziej cynicznie niż faktycznie zaintrygowana tym nadzwyczajnym faktem biologicznym. To naprawdę niesamowite, ale w tej chwili cud stworzenia przegrywa praktycznie ze wszystkim. Nawet gapienie się w sufit brzmi teraz ekscytująco. Spostrzegam ten stan mojego rozgoryczenia i sama się wzdrygam z niesmakiem. Jestem bardzo uważną mama, znam siebie dobrze i już wiem, że dziś będzie mi ciężko dać z siebie więcej. To dość bolesne, bo zachwyt nad drugim człowiekiem to jeden z moich największych Talentów. To coś, czym karmię mojego męża, moje dzieci i wszystkich moich kientów, których otaczam opieką. Mam wrażenie, że jednak dziś już wszystkie talary wydałam…

Jestem wzorową mamą

Zbieram w sobie resztki sił i najczulej jak tylko potrafię, biorąc pod uwagę moje zmęczenie (jakieś 1 na mojej skali), proszę dzieci, by przygotowały do spania zabawki, z którymi chcą dziś spać. To nasz stały rytuał. Każde z moich dzieci może wybrać sobie towarzysza snu, a nawet kilku, by przeżyć nową senną przygodę i tak każdego dnia na nowo, lub tak samo. Zasada w sumie jest tylko 1, no może 2. Nie może to być nic niebezpiecznego, przykładowo z ostrymi brzegami, ani głośnego, by nie wybudziło ze snu. Jak do tej pory moje dzieciaki spały już chyba ze wszystkim, co można wymyślić. Były patyki i kamienie, jakieś pióra, papierki, bo przytulanka i lala dla dzieci Utalentowanych to zbyt mało oczywiście 😉 Tak wiem, co myślisz, ale powiedzmy, że nie chcę dziś o tym rozmawiać. W każdym razie Kasia jest już gotowa, ale syn zdecydowanie kontynuuje swoją strategię (od miesiąca) okazywania mi, że wszystko ma pod kontrolą, zabawka przygotowana, choć wcale nie pokwapił się do pokoju.

WEŹ UDZIAŁ W WEBINARZE dla Utalentowanych Rodziców 20.01 godz. 20:00 KLIKNIJ LINK DO WYDARZENIA

Nie możesz mi niczego zarzucić

Przy kolacji puściły mi nerwy. Właściwie to nie pamiętam do końca o co nam wszystkim poszło. Zdaje się, że coś się rozlało, ktoś nie mógł zjeść na kolację pączka i stało się. Już słyszę w swojej głowie rodziców trenerów: ”Nie zaopiekowałaś się w porę swoimi emocjami”, “nie przytuliłaś dziecka w sobie”, “Twoja złość nie została odpowiednio zauważona”. Przepraszam, ale choć sama jestem trenerem strasznie mnie wkurzają takie teksty. I tak, w tamtym momencie też byłam wkurzona, choć nic wielkiego się nie stało. I jak to piszę to troche może też jestem wkurzona. Wszystko zauważyłam, próbowałam zaradzić, ale wiesz co? Powiem Ci coś karygodnego, coś niedopuszczalnego dla osoby przecież tak świadomej! Nie mam już siły. Ani ochoty. Nie mam krzty energii. Uspokoję Cię jednak: przyszła refleksja. Wyszłam na chwilę, wróciłam i przeprosiłam dzieci. Poprosiłam je o wybaczenie, opowiedziałam co się ze mną stało. Usłyszałam “wybaczamy Ci, nic się nie stało”, “ja teś psieprasiam”, “spróbuj może to Ci pomoże” i Kasia zaczęła pokazywać mi wdech i wydech tak jak ja jej, gdy wpadała w furię jeszcze nie tak dawno. Wzajemne przebaczenie dało nam wszystkim ulgę, ale zmęczenie nie odeszło…

O co ten dramat?

Skończyliśmy kolację i jeszcze raz zapytałam o zabawki. Kapitan Michał nadal twierdził, że ma w łóżku wszystko, czego potrzebuje do sennej przygody. Wspólna modlitwa i przytulaski. No tak, jeszcze woda, siusiu i znów przytulaski i całuski. Przytulaski, całuski, przytulaski i łaskotki. Ktoś tam zadzwonił… Aha! Mąż zostawił gdzieś część od samochodu. Trochę się zagadałam z nieznajomym z ogłoszenia OLX. Choć się nie znamy pan opowiedział mi podobną anegdotkę ze swojego życia, trochę o synu. Nikt z moich Bliskich nie rozumie, dlaczego tyle rozmawiam z ludźmi, których nie znam, ale ja to uwielbiam! Śmieję się, że mam relację nawet z panią z piekarni (nie ma co się śmiać, to prawda). Poczułam trochę ulgi. Śmiech dobrze mi zrobił, a po zapomnianą część wpadniemy jutro. Nieco lżejsza wróciłam do dzieci. Tam dramat! Kolędowanie na całego! Potem kłótnia. Jedno dziecko ma więcej naklejek na łóżku od drugiego i mam wyjaśnić natychmiast skąd ta różnica. Bynajmniej nie chodziło o matemtykę. Spór o to, czy dziś ma być kołysanka, czy szum. I najgorsze! Michał przypomniał sobie, że nie przygotował zabawki do spania…

Mamusia już nie kocha

Zaczął się ryk. Nie, nie płacz. Płacz to jest wtedy jak mój syn się uderzy. To był regularny ryko-szantaż, który przerodził się w walenie z całej siły w łóżko na dodatek piętrowe, więc też pretensje córki, że spać nie może. Trzykrotnie wyjaśniłam synkowi, czemu nie może wstać po nową zabawkę: bo przygotował, bo pytałam, bo był czas, bo to pewna nauka i tak dalej! Co z tego. On miał asa w rękawie: “będę walić i ryczeć tak długo aż nikt mi nie da zabawki”. Myślałam, że się rozbeczę. Wstałam, utuliłam i wycałowałam jedno, wycałowałam drugie. Usiadłam. Błagałam w duchu Boga, bym nie wybuchła bo miałam dosyć. Ostatni miesiąc był trudny. Pomagałam charytatywnie, w mojej fimie zakończenie roku, zaległe szkolenia, w drugiej firmie ciśnienie na wyniki, mąż też na nowych projektach, przeprowadzka i do tego dzieci chore, dzieci, które kocham, dzieci które mają jasełka, zajęcia, potrzeby, a ja już mam dosyć. Jeszcze do tego Michaś zmienił taktykę. Przestał walić, ale zamiast asa wyciągnął armatę: ja go nie kocham i on mnie nie lubi, i nie będzie mnie kochał jak nie dam mu zabawki. Mam go przytulić znów i koniec! Pękłam w środku i chcesz wiedzieć, co zrobiłam?

Nie przytulę moich dzieci

Właściwie to nic nie zrobiłam. Siedziałam dalej na podłodze przy łóżku moich dzieci. Zmęczona, nawet bardzo krytycznie, głoda, przygnębiona brakiem swoich sił. Bardzo bym chciała Ci napisać, że jestem heroską, że po raz setny wytłumaczyłam coś dzieciom, czy czterdziesty przytuliłam, że może jak święta z obrazka zaśpiewałam pieśń miłości, przy której Kasia i Michaś zasnęli niczym aniołki. Niestety to nieprawda, a może stety. Zrobiłam coś innego. Zebrałam resztki spokoju jakie mi pozostały, taka moja rezerwa na totalny kryzys i ze spokojem powiedziałam do synka: “niestety synku już nie wstanę i Ciebie nie przytulę, choć bardzo bym chciała”. “Dlaczego?” – zapytał Michaś. “Bo dziś już dałam Wam całą moją siłę i całą moją miłość, jaką dla Was miałam synku i teraz muszę sobie posiedzieć, by jutro znów Was kochać”. Histeria się skończyła. Oboje zesnęli. A teraz ja piszę do Ciebie ocierając łzy mojego zmęczenia. Nie zobaczysz ich, gdy mijasz mnie na korytarzu w przedszkolu, ani na konferencji, ani na szkoleniu, ale są one prawdą. Są one też prawdą dla moich dzieci: Mama daje ile ma, mama daje tyle ile może. Nie oceniaj mamy. Może już nie może?

Daj dzieciom najważniejsze, ale nigdy na kredyt

Nie dawaj nawet na kredyt emocjonalny. Nie przekraczaj swoich naturalnych sił, by potem po latach wykrzyczeć: “ja Wam oddałam wszystko!”, “niewdzięczni!”, “wykańczacie mnie!” Nie powiem Ci ile masz dawać z siebie dzieciom. Nie dam Ci przepisu, złotych rad, czy nauki. Chcę Ci powiedzieć tylko jedno: nie jesteś złą matką, nie jesteś złym ojcem. Jesteś tylko zmęczony. Przestańmy się wreszcie licytować na poświęcenie dla dzieci! Pokazujmy naszym dzieciom prawdziwą twarz matki i ojca: twarz człowieka, nie twarz cyborga ze szkoleń. Będzie nam wszystkim lżej, a dzieci wyniosą cenną naukę: człowieczeństwo. Towar deficytowy XXI w. Dobrej nocy…

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie lubisz spamu? To wspaniale! My również i dlatego do zamieszczenia Twojego komentarza potrzebujemy kilku informacji. Nie obawiaj się, pozostaną one całkowicie poufne, choćby np. dzięki certyfikatowi SSL, który zabezpiecza naszą stronę. Chcesz się dowiedzieć, jak jeszcze chronimy i przetwarzamy Twoje dane? Przeczytaj Politykę Prywatności & Politykę Cookies, by poznać szczegóły.